Od każdej reguły są wyjątki ... zatem dziś będzie o pewnym wyjątku ... . Zacznijmy od początku.
(Najpierw jednak odłóżcie na bok jedzenie - tak będzie bezpieczniej, zminimalizujemy w ten sposób prawdopodobieństwo wystąpienia mdłości i nie będę miała monstrualnej wielkości wyrzutów, że obrzydziłam wam strawę).
Teraz, jak już jedzenie macie na boku, ruszajmy wspólnie w trawę, bo tam się dzieje akcja opowieści z Elą i biedronką w treści.
Jestem pewna, że ona tego dnia miała jeszcze w planach lot do nieba po kolejny kawałek chleba ... I ... poleciała, poleciała - najpierw jednak w przełyku Elki ostro pikowała. Następnie weszła w jelit zakręty, trafiła w jej ekskrementy ... i pod postacią owadziego aniołeczka, wprost z Elkowego tyłeczka, pofrunęła biedronka - z ciemności w stronę światła, do słonka (taką mam nadzieję ;)). Co na to Mamaeli? Mamaeli próbowała ratować owada, tłumacząc Elce, że owadów się nie jada.
Jada się coś bardziej jadalnego - na przykład coś żółciutkiego.
Niżej cytuję przepis w całości pochodzący z książki Moniki Biblis i Magdaleny Dudek pt. "Kuchnia pięciu przemian dla dzieci zdrowych i alergicznych"
Pasta z żółtek według kuchni pięciu przemian
Dla kogo:
- dzieci zdrowe - powyżej dziesiątego miesiąca życia,
- dzieci z alergią od 1,5 - 2 lat (wiek zależy od reakcji na jajko i chleb),
- kobiety karmiące,
- kobiety w ciąży.
Pora roku:
- cały rok.
Z - Gotujemy jedno jajko na twardo lub półtwardo. Wyjmujemy z niego żółtko, rozgniatamy w małej miseczce widelcem i dodajemy odrobinę kminku mielonego,
M - malutką szczyptę imbiru,
W - ciut soli,
D - parę kropel soku z cytryny,
O - odrobinę kurkumy,
Z - masła na czubku łyżeczki (my daliśmy trochę więcej, bo miałam wrażenie, że pasta się nie rozsmaruje na chlebie),
M- odrobinę pieprzu ziołowego.
Mieszamy dokładnie i nakładamy na chleb.
