czwartek, 7 lipca 2011

Sernik z czereśniami na spodzie z oreo oraz ... Niech się dziecina porządnie zaciągnie

Niech się dziecina porządnie zaciągnie, niech się sztachnie ładnie, bo na śląsku tego nie rozprowadzają ... tak sobie pomyśleliśmy i postanowiliśmy, że zaciągać się będziemy całą rodziną w Rowach (nie, nie przydrożnych) . Jutro zatem wyjeżdżamy, żeby wziąć kilka głębokich machów. Już nam się do wyjazdu pali i trochę całą akcję przeżywamy, bo to będzie pierwszy raz naszej córki. Nawet perspektywa zbierających się czarnych chmur (i nie mam tu na myśli chmur dymu) nas nie odstrasza, bo najważniejsze w tej wyprawie jest to, żeby zaciąganie odbywało się w dobrym towarzystwie i klimacie - słońce palić nie musi. Jak już dojedziemy, walniemy się w Rowach a konkretnie na plaży i sztachniemy się jodem. Dalibyśmy wam macha, gdyby to było możliwe, ale skoro nie jest, to poczęstujemy was za chwilę przepisem na pyszny sernik.

Widzimy się na blogu 18 lipca, więc teraz, na do widzenia (jak zwykle oblepiona cząstkami jedzenia i wcale nie od niechcenia) pomacha wam Ela vel Karmela.



Sernik z czereśniami na spodzie z oreo
(masę serową zrobiliśmy według przepisu Jamiego Olivera)

250 g ciastek oreo (razem z masą) plus 8 (bez masy) do dekoracji
100 g masła 
1 laska wanilii lub 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
600 g serka kremowego (ja użyłam - zwyczajowo - sera ulubionego z Wielunia)
150 g drobnego cukru kryształu (równie dobrze może być cukier puder)
1 cytryna
1 pomarańcza (tym razem pominęliśmy)
300 ml śmietany kremówki
500 g czereśni

Przygotowanie spodu
  
Ciastka oreo zawijamy w papier do pieczenia a następnie rozgniatamy je wałkiem na bardzo drobne okruchy.

Pokruszone ciastka mieszamy z miękkim masłem.

Tak przygotowany spód rozkładamy w małej tortownicy o średnicy 20 cm, dociskając dokładnie do dna.

Przygotowanie masy

Jeśli dodajemy wanilię w postaci laski, przekrawamy ją wzdłuż na pół, delikatnie przeciągamy nożem wzdłuż jej wnętrza, aby wybrać nasiona.

Przekładamy do miski cały ser i dodajemy do niego nasiona wanilii lub ekstrakt z wanilii, cukier, startą skórkę z cytryny i pomarańczy oraz sok z całej cytryny. Całość dokładnie mieszamy.

W drugiej misce ubijamy śmietanę, tak aby układała się w miękkie "pagórki".

Przekładamy pół śmietany do sera i mieszamy. Następnie przekładamy resztę śmietany i ponownie mieszamy.

Kiedy wszystkie składniki dobrze się połączą, przekładamy masę na spód. Wstawiamy sernik do lodówki (najlepiej na całą noc).

Tuż przed podaniem dekorujemy sernik pozbawionymi pestkami czereśniami, pokruszonymi ciastkami oreo i listkami mięty.

Smacznego! 








wtorek, 5 lipca 2011

Dla bobasów w wieku Elki duszone pomidorki, cukinia i makaronowe muszelki oraz ... Zdeptana i olana

Myśleliście kiedyś o tym jak wiele musi znosić każdego dnia? Zastanawialiście się nad tym jak bardzo musi być wytrzymała i jak bardzo musi być twarda? Chyba nikt nad tym nie kontempluje (no może poza jakimś wrażliwym przedstawicielem branży budowlanej i lekko szurniętą Mamąeli). Ludzie zazwyczaj mają ważniejsze tematy do rozmyślań, ale mnie poruszył jej los - codziennie deptanej podłogi, która zazwyczaj przez wszystkich mentalnie olewana, dziś została przez Elkę olana centralnie i namacalnie ... o zgrozo i to czem?! Moczem! Co zrobiła Mamaeli? Mamaeli zniżyła się do poziomu podłogi - zeszła do partetu, następnie pogłaskała posadzkę ściereczką i oddaliła się z córeczką ...  W trakcie oddalania nie zaprzestała jednak deptania, myśląc - karmą podłogi jest bycie deptaną przez nogi a karmą mamusi jest sprzątanie po córusi.

Duszone pomidorki, cukinia i makaronowe muszelki
(U nas po 10 miesiącu)

Pewnego dnia zobaczyliśmy Jerzyka, który zajadał owe danie i najzwyczajniej w świecie mu pozazdrościliśmy, dlatego wydębiliśmy przepis od Jerzykowej mamy :D. Danie lekko zmodyfikowaliśmy i ugotowaliśmy. Już nie zazdrościmy ;).

porcja makaronu (u nas były muszelki)
1/3 łyżeczki słodkiej mielonej papryki 
6 małych pomidorków
1 cukinia
1 łyżka wody 
2 łyżki soku z cytryny
1 ząbek czosnku
1 łyżka oliwy
kilka listków bazylii
1/2 kulki mozzarelli
kawałeczek ugotowanego mięsa (opcjonalnie)

Przygotowanie 

Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu.

Cukinię obieramy, kroimy w plasterki a następnie w słupki.

Pomidory obieramy ze skórki, kroimy w paseczki.

Na patelnię wlewamy łyżkę oleju, po chwili wrzucamy pomidory, cukinię, wyciśnięty ząbek czosnku, posiekane drobno listki bazylii, paprykę, wlewamy łyżkę wody i 2 łyżki soku z cytryny. Całość mieszamy i dusimy około 20 - 30 minut.

Po upływie 20-30 minut danie jest gotowe. Do uduszonych warzyw dodajemy pokrojoną mozzarellę , mięsko i makaron.

To danie może z powodzeniem zjeść reszta rodziny. Trzeba tylko pamiętać, żeby zwiększyć porcje składników, ... bo może dla wszystkich nie wystarczyć. Rodzice mogą posolić, popieprzyć, dodać więcej czosnku.



niedziela, 3 lipca 2011

Ja wam pokażę! (babci Eli kluski na parze) oraz ... Poszukiwany, poszukiwana

Miało nas przez dwa najbliższe tygodnie nie być, mieliśmy być w innej (bezinternetowej) przestrzeni, ale okazało się, że internet póki co mamy, więc ... trzy, dwa, jeden - zaczynamy :).

Sami do końca nie wiedzieliśmy kogo szukaliśmy, bo nigdy nie poznaliśmy jej/jego płci. Nie dociekaliśmy kim zwierzę było, szanowaliśmy jego tajemnicę skrywaną pod żółtą, gumową warstwą opierzenia, z resztą płeć nigdy nie miała dla nas znaczenia. Ważne było, że kaczoruszka Eli dotrzymuje towarzystwa w kąpieli. Tak było...wszystkim było miło. Potem kaczoruszka zaginęła. Podejrzewaliśmy przez chwilę, że uciekła przed Elą , że Ela została przez nią uznana za dręczyciela, że zabawy naszej córy były dla niej jak tortury ... to by się zgadzało, bo w zwyczaju miała Ela masować sobie dziąsła jej głową i kuperkiem z naciskiem szczęk godnym rottweilera (raczej takiego bardzo osłabionego, ledwo zipiącego). Kaczoruszka jednak nie zbiegła, nie została też porwana - została tak po prostu ... zapomniana. Jakiś czas temu była z nami na wycieczce u dziadków Eli i tam już została, bo Mamaeli jej nie spakowała. Zrozumieliśmy to, gdyśmy do dziadków przyjechali i spostrzegli  ... jej żółte ciało ... a raczej to, co z niego pozostało ... Jak się okazało uszło z niej z ostatnim piskiem życie po spotkaniu z psiną - naprawdę bardzo łagodną zwierzyną.

Oto ostatnie zdjęcie kaczoruszki ...



A teraz wam pokażę kluski na parze. Wiem, wiem zwłoki i jedzenie to dość niefortunne połączenie ;)


Kluski na parze babci Eli 

50 dkg mąki pszennej tortowej
3 dkg świeżych drożdży
1 łyżka cukru
2 jajka
około 400 ml mleka
spora szczypta soli

Przygotowanie
  
Drożdże mieszamy w kubku z kilkoma łyżkami ciepłego mleka, łyżką cukru, łyżką i mąki. Tak przygotowany rozczyn odstawiamy w ciepłe miejsce i czekamy około kilku minut aż rozczyn wyrośnie.

Do dużej miski wsypujemy mąkę, sól, cukier, dodajemy rozczyn, jajka, wlewamy ciepłe mleko i wyrabiamy ciasto. (Ciasto nie powinno być zbyt gęste). Miskę przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na około 30 minut. (Ciasto powinno podwoić swoją objętość).

Stolnicę podsypujemy mąką.

Po upływie 30 minut odrywamy kolejno po kawałku ciasta, każdy kawałek rozwałkowujemy na grubość około 2 cm i szklanką wykrawamy krążki.

Do dużego garnka wlewamy wodę, przykrywamy gazą i obwiązujemy dookoła gumką. 

Wodę gotujemy, po zagotowaniu układamy na gazie kilka sztuk drożdżowych krążków, następnie przykrywamy metalową miską i gotujemy 7-8 minut.

Po upływie 7 - 8 minut delikatnie podnosimy miskę, tak by skroplona para nie spadała na kluski.

Kluski podajemy z .... z czym nam się spodoba :). (U nas tradycyjnie kluski podawane są z sosem jagodowym.)